Nasze mieszkanie w Lublinie

Po skończonej szkole średniej wyprowadziłam się z mojego rodzinnego Zamościa na studia do Lublina. Uznałam, że to dobry czas by zacząć dorosłe, odpowiedzialne życie. Z czasem bardzo się zadomowiłam tutaj, ułożyłam sobie życie, poznałam nowych przyjaciół, a także mojego męża. Teraz razem planujemy przyszłość właśnie w Lublinie i nie wyobrażamy sobie innego miasta na ten moment. 

Mieszkanie na start 

deweloper w LubliniePlanowanie naszego wspólnego życia musieliśmy zacząć od kupna nowego mieszkania. Trochę odkładaliśmy decyzję o kupnie własnych czterech kątów, ale w końcu najwyższa pora, aby się tym zająć. Nie szło nam to wcale łatwo, bo ani nie mieliśmy sprecyzowanej dzielnicy, ani wielkości mieszkanie, ani żadnych innych kryteriów, które powinniśmy mieć sprecyzowane. Znaleźliśmy świetną opcję, bo pewien deweloper w Lublinie chyba specjalizował się w właśnie takich przypadkach, jak my i bardzo nam pomógł. Wybraliśmy wspólnie dzielnice, wielkość mieszkania, stronę od której chcielibyśmy mieszkać. Bardzo nam pomógł i był wręcz naszym doradcą. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego podejścia do tematu i do klienta. Myślałam raczej, że deweloperzy prześcigają się teraz w sprzedaży i chcą wcisnąć cokolwiek byle jak najszybciej. Byłam bardzo mile zaskoczona i nawet do teraz jestem. Zaproponował nam kilka propozycji i my mieliśmy wybrać sobie coś z tego. Tu też było nam ciężko. Dostaliśmy całe wizualizację skończonych mieszkań i osiedli. Wszystkie bardzo przypadły nam do gustu i we wszystkich wyobrażaliśmy sobie siebie. Potem ja miałam swojego faworyta, a mój mąż swojego i musieliśmy znaleźć jakiś kompromis w tej sprawie. W końcu po długich dyskusjach i rozmowach wybraliśmy jedno o dokonaliśmy zakupu. Kiedy dostaliśmy klucze i pierwszy raz weszliśmy do mieszkania, to powiem szczerze, że jest to fascynujące uczucie. Wejść do swojego, własnego mieszkania i móc poczuć się, jak w domu. Dopiero teraz rozumiem swoich znajomych, którzy zachwalali różnicę między mieszkaniem wynajmowanym, a swoim własnym. Wcześniej nie rozumiałam o co im chodzi. 

Człowiek jednak dopiero na własnej skórze coś docenia rzeczy. Wcześniej nie było dla mnie różnicy, a teraz nie wyobrażam sobie znowu mieszkać w wynajmowanym mieszkaniu i na wszystko uważać, bo nic nie jest moje. Teraz mam zupełnie inny komfort i zupełnie inaczej się czuje wracając do domu, czy w momencie, kiedy coś w nim robię. Jestem nawet teraz trochę na siebie złą, że aż tak długo odwlekaliśmy tą decyzję, bo mogliśmy decydować się już dużo wcześniej.